Dziś zacznę od kilku zdań wyjaśnienia. Jak zdążyliście zauważyć (a przynajmniej mam taką nadzieję ;) ) chwilę mnie tu nie było. Złożyło się naraz kilka istotnych spraw, którym chciałam, potrzebowałam się poświęcić. Przyznam szczerze, że przez tę chwilę nie miałam nawet większej ochoty na siedzenie w Internecie czy malowanie paznokci. Co za tym idzie - straciłam odrobinę serce do blogowania. Jasne, miałam materiał na kilka wpisów. Uważam jednak, że takie pisanie na siłę byłoby nie w porządku względem Was, wolałam więc po prostu na moment się wstrzymać.
Okazało się, ze ten długi weekend był mi bardzo, bardzo potrzebny. Wyjazd do Gdyni pozwolił mi w cudowny sposób naładować baterie - i oto jestem! Wracam na swój blog, pełna zapału, chęci i pomysłów.
Mam kilka pomysłów odnośnie samego bloga. Wpisy spróbuję publikować dwa razy w tygodniu, powiedzmy poniedziałek/wtorek i piątek/sobota. Chciałabym spróbować z wpisami tzw. luźnymi, czyli nie o tematyce paznokciowej, ale "z życia wzięte" - ich ilość będzie na pewno zależna od Waszego odzewu. Pojawią się też posty kosmetyczne. Moje umiejętności makijażowe są co prawda na dość niskim poziomie, jednak istnieją perełki, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Będę też prawdopodobnie kombinować z szatą graficzną, więc nie dziwcie się, kiedy co chwilę będzie tu inaczej i dajcie proszę znać, gdyby coś się rozjechało!
Po tym nieco przydługim wstępie przyszedł wreszcie czas na pierwsze mani po przerwie. Biel, czerń i tatuaże od Bourjois.