Skóra dłoni jest bardzo wrażliwa, szczególnie teraz, zimą. Przesuszona dużo szybciej pęka, łatwiej ją zranić czy otrzeć. Moją zmorą od zawsze były skórki przy paznokciach - istne sucharki. Przeszłam przez niezliczoną ilość kremów, olejków... Z lepszym lub gorszym efektem, ale nigdy nie było wystarczająco satysfakcjonująco. Aż trafiłam na swoją wymarzoną trójcę, która wreszcie zaczęła radzić sobie z problemem.
Całkiem niedawno dostałam paczkę wypełnioną nowościami marek Luxury Paris i Eveline. O ile tę drugą bardzo dobrze znam, lubię i używam regularnie, tak pierwsza jest dla mnie zupełną nowością. Zrozumiałe więc, że kosmetyki spod szyldu Luxury Paris sprawdzałam jako pierwsze.
Ładne dłonie to nie tylko ładne paznokcie. Szponki mogą być idealnie wypiłowane, pomalowane super-kosmicznym lakierem, ale to wszystko na nic, jeśli skóra dłoni pozostaje zaniedbana. Szczególnie teraz, po zimie nasze dłonie mogą wołać o ratunek.
Przetestowałam wiele kremów, ale zawsze było coś, co sprawiało, że więcej już po nie nie sięgałam. A to tłusta warstwa pozostająca na dłoniach, a to wrażenie, że są wciąż mokre, a to konieczność wcierania co pół godziny... Wreszcie, z polecenia trafiłam na krem koncentrat Tołpy i to było to, wreszcie.