Paczki takie jak ta, którą za chwilę pokażę dają dużą radochę. Lubię znajdować coś, na co najpierw patrzę sceptycznie, a potem okazuje się, że po ten kosmetyk sięgam bardzo często. Kto ciekaw, który z produktów tak pozywtywnie mnie zaskoczył - zapraszam do czytania. :)
W ostatnich dniach sprawdzałam na własnych rzęsach efekt działania trzech maskar z Delia Cosmetics. Dziś powiem Wam o nich kilka słów. Wiem też, która jest moim faworytem.
Wiadomo - niemal każda z nas marzy o tym, by po jednym pociągnięciu szczoteczką maskary mieć piękną kurtynę rzęs. Mamy coraz większy wybór tuszy, które mają to zapewnić. Ostatnio sprawdzam jedną z nich, zobaczcie, z jakim efektem.
Kiedy zobaczyłam nowości Makeup Revolution, przy dwóch paletach zaświeciły mi się oczy. Jedną z nich już mam, na drugą jeszcze czekam. Pierwszą z nich jest oczywiście biała czekolada, z którą nie rozstaję się już od tygodnia!
Kosmetyki mineralne poznałam kilka miesięcy temu. Testowałam kilka firm, jednak najlepiej sprawdziły się u mnie minerały od Annabelle Minerals. Zakochałam się wówczas w matującym podkładzie. W mojej kosmetyczce na stałe zagościły również korektor i róż. Musiał więc wreszcie przyjść czas na cienie do powiek!
O marce Makeup Revolution od niedawna jest dość głośno. Głównie za sprawą paletki Iconic 3, która jako tańsza kopia UD Naked 3 wypada naprawdę nieźle. Za mną jednak od niedawna "chodziła" Essential Mattes i wreszcie się kliknęła w sklepie internetowym.
Bez czarnej kreski na górnej powiece mam wrażenie, że oko mam jakieś takie niewyraźne. Baaardzo długo szukałam swojego eyelinera. Próbowałam płynów, pisaków, żeli, a nawet malowania kreski cieniem. Uznałam, że najwygodniej mi z pisakami. Jakiś czas temu wpadł mi w ręce L'Oreal Super Liner Perfect Slim - i to było to!