Wiadomo - niemal każda z nas marzy o tym, by po jednym pociągnięciu szczoteczką maskary mieć piękną kurtynę rzęs. Mamy coraz większy wybór tuszy, które mają to zapewnić. Ostatnio sprawdzam jedną z nich, zobaczcie, z jakim efektem.
Generalnie nie jestem wielką fanką maseczek, czy raczej samego zabiegu. Zdecydowanie wolę wcierać i mieć z głowy - ot, taki leniuszek. Zdarza mi się jednak raz na jakiś czas sprawdzić jakąś saszetkę. Zobaczcie więc, co mam do powiedzenia o tej od Luxury Paris.
Muszę przyznać, że październik pożegnałam z ogromną ulgą. Szczególnie jego końcówka była fatalna. Coś się nie udało, coś się pochrzaniło, ogólny bilans był generalnie słaby i spowodował bardzo dużo stresu, nawet za dużo.
Swego czasu bardzo dużo mówiło się o odżywce Eveline 8w1. Opinie były całkowicie skrajne. Ja sama byłam we froncie zwolenniczek. 8w1 używałam dość długo i nie wyrządziła moim paznokciom szkody. Kiedy naczytałam się tych negatywnych opinii przerzuciłam się na diamentową Golden Rose (pisałam o niej tu) - wiadomo, przezorny zawsze ubezpieczony. Całkiem niedawno odstawiłam GR, by sprawdzić nowość Eveline - odżywkę nadającą kolor.
Wiem, że są wśród Was zwolenniczki odzwierciedlania aury na paznokciach. Ja sama do nich nie należę, lubię nosić chociażby neony w szarówę. Czasem jednak zdarzy mi się stworzyć coś, co zgrywa się z tym, co za oknem.