Dziś zdobienie, którego podstawą jest klasyka - czerń, biel i odrobina srebra. A to po to, by podbić efekt głównego bohatera, czyli naklejek wodnych z motywami Alicji w Krainie Czarów od EDbeauty.
Wiem, że są wśród Was zwolenniczki odzwierciedlania aury na paznokciach. Ja sama do nich nie należę, lubię nosić chociażby neony w szarówę. Czasem jednak zdarzy mi się stworzyć coś, co zgrywa się z tym, co za oknem.
Nie wiem jak Wam, ale mnie bardzo dobrze nosi się matowe paznokcie jesienią. Bo nie ma się co już wzbraniać - jesień rozgościła się na całego. Wyciągam więc swetry, koce i matujący top coat. ;)
Długo chodził za mną taki wzór, ale brak mi umiejętności, by samodzielnie zmalować takie cudo. Naprawdę się ucieszyłam, kiedy znalazłam tę płytkę w paczce od EDbeauty i mogłam wreszcie przełożyć na paznokcie to, co miałam w głowie tyle czasu.
Sezon wakacyjny w pełni, sporo z Was spędzi urlop nad morzem. My w tym roku zmuszeni byliśmy urlop sobie odpuścić, niemniej paznokci marynarskich nie mogłam sobie odmówić. I to w dwóch wersjach!
Wąsy są świetnym motywem - zapewne większość z Was się ze mną zgodzi. Freehand jak na razie idzie mi bardzo słabo, ale dzięki naklejkom wodnym od EDbeauty mogłam stworzyć wąsiasty mani.
Ta płytka skradła moje serce już podczas wybierania produktów do paczki. Musiałam ją mieć, to był totalnie mój wzór. I miałam rację - od razu, po pierwszym użyciu byłam oczarowana. Zobaczcie sami. :)
Już jakiś czas temu wymyśliłam sobie, że chcę lakier w kolorze takiego trochę brudnego różu. Nie muszę chyba mówić, że jeśli się szuka jakiegoś konkretnego odcienia, to jest cała masa prawie, ale znalezienie TEGO graniczy z cudem? Jednak szczęście się do mnie uśmiechnęło i podczas którejś z wypraw do Rossmanna serce zabiło mi mocniej przy szafie Wibo - jest! Wreszcie! Mój Ci on! ;)
Pokażę Wam dziś dwójeczkę, która towarzyszy mi przy wykonywaniu każdego manicure. Jedna z buteleczek go zaczyna, druga kończy. Spisują się na medal i wiem, że w najbliższym czasie będą mi towarzyszyć. Ciekawi?
Dziś kolejny mix! Ostrzegałam, że będą się pojawiać. ;) Naprawdę maluję w ten sposób pazury coraz częściej, świetnie mi się tak nosi. Tym razem moje ulubione połączenie kolorystyczne.
Ostatnio naprawdę polubiłam mixy. Noszenie jednego koloru na ogół zwyczajnie mnie nudzi, zaś moje umiejętności nie pozwalają (jeszcze!) na zmalowanie jakiegoś cudu. Dlatego to właśnie wyjście zadowala mnie najbardziej, i zapewne będzie się tu częściej pojawiać. Dziś pokażę wariant w kolorze blue.
Dziś coś, co na paznokciach lubię najbardziej - mix. Czyli najpierw modlę się nad szufladą nie mogąc się na nic zdecydować, a potem łapię te lakiery, na które najbardziej miałabym ochotę i łączę.
Firma Orly wyszła nam naprzeciw ze swoją nową serią - Color Blast. Gama 72 kolorów plus preparaty bazowe, nawierzchniowe i pielęgnacyjne. Wszystko opakowane w mniejsze buteleczki, bardziej przystępne dla nas, na użytek własny. Ja w swoje szpony dorwałam przepiękny, błyszczący odcień - Magenta z serii Gloss Glitter.
Dziś zacznę od kilku zdań wyjaśnienia. Jak zdążyliście zauważyć (a przynajmniej mam taką nadzieję ;) ) chwilę mnie tu nie było. Złożyło się naraz kilka istotnych spraw, którym chciałam, potrzebowałam się poświęcić. Przyznam szczerze, że przez tę chwilę nie miałam nawet większej ochoty na siedzenie w Internecie czy malowanie paznokci. Co za tym idzie - straciłam odrobinę serce do blogowania. Jasne, miałam materiał na kilka wpisów. Uważam jednak, że takie pisanie na siłę byłoby nie w porządku względem Was, wolałam więc po prostu na moment się wstrzymać.
Okazało się, ze ten długi weekend był mi bardzo, bardzo potrzebny. Wyjazd do Gdyni pozwolił mi w cudowny sposób naładować baterie - i oto jestem! Wracam na swój blog, pełna zapału, chęci i pomysłów.
Mam kilka pomysłów odnośnie samego bloga. Wpisy spróbuję publikować dwa razy w tygodniu, powiedzmy poniedziałek/wtorek i piątek/sobota. Chciałabym spróbować z wpisami tzw. luźnymi, czyli nie o tematyce paznokciowej, ale "z życia wzięte" - ich ilość będzie na pewno zależna od Waszego odzewu. Pojawią się też posty kosmetyczne. Moje umiejętności makijażowe są co prawda na dość niskim poziomie, jednak istnieją perełki, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Będę też prawdopodobnie kombinować z szatą graficzną, więc nie dziwcie się, kiedy co chwilę będzie tu inaczej i dajcie proszę znać, gdyby coś się rozjechało!
Po tym nieco przydługim wstępie przyszedł wreszcie czas na pierwsze mani po przerwie. Biel, czerń i tatuaże od Bourjois.
Wzór, który dziś pokażę jest popularny wśród posiadaczek paznokci o zaokrąglonym kształcie. Wygląda na dość prost w wykonaniu, ale kiedy złapałam lakiery i pędzelek okazał się nieco upierdliwy, że to tak określę. ;)
Muszę przyznać, że trochę oszalałam na punkcie lakierów Golden Rose. Uwielbiam je za świetną jakość w niskiej cenie. Szczególnie często sięgam po serię Rich Color - oprócz wszystkich zalet jest jeszcze idealny, szeroki pędzelek. Tym razem użyłam buteleczki z numerem 46, czyli słodkiego, cukierkowego różu.
Znajomi nie od dziś wiedzą, że uwielbiam pandy. Świadczą o tym moje tunele, obudowa do telefonu, tapeta w komputerze... Oczywistym więc było, że ten motyw prędzej czy później przyozdobi też moje paznokcie. Stało się to oczywiście prędzej, niż później. ;)